~*~
*Oczami Natalii *
- Ehm Niall powiesz mi coś o Maliku ? - Zapytałam przerywając tą dzwoniącą ciszę w moich uszach.
- Hmmm. Jest frajerem bo miał narzeczoną która kochała go ponad życie a on jakieś 3 tygodnie temu zerwał z nią zaręczyny a to powinna zrobić ona. Gdy jeździliśmy gdzieś po za dom na dłużej to zapraszał dziwki do hotelu. Nie ma serca do kochania. Jest takim typowym Bad Boyem. - Po tych słowach do moich oczu napłynęły łzy gdy pomyślałam że tym razem to ja miałam być jego dziwką na jedną noc, sukinsyn chciał się ze mną pieprzyć w tym czasie kiedy jego narzyczona martwiła się czy spokojnie dojechał do Nowego Yorku.
- Nienawidzę go. - Powiedziałam pod nosem ale Niall widocznie to usłyszał bo uśmiechnął się pod nosem.
- Będzie dobrze. Masz mnie. - Powiedział po czym zaczął całować moje knykcie w taki sam sposób w jaki robił to Zayn.
- Wiesz że tym razem ja miałam być jego dziwką ? Tylko coś mu nie wyszło bo zamiast piperzenia się zarywa noce w szpitalu.
- Nie myśl o tym. On jest nie wartym ciebie chujem. - Wstał i cmoknął mnie w policzek. Był słodki. Ale jak dla mnie za słodki.
*Oczami Zayna*
Tydzień później.
Natalia dzisiaj wychodzi ze szpitala. Od czasu kiedy się pokłóciliśmy znaczy wygarnęła mi że nie chce mnie widzieć nie rozmawialiśmy ze sobą. Razem z Harrym siedziliśmy codziennie przed jej pokojem ale nie chciała nas widzieć. Mnie rozumiem bo byłem pijany i pewnie zrobiłem albo powiedziałem coś nie tak co jej się nie spodobało, ale kompletnie nie rozumiałem dlaczego znienawidziła Hazzę. Przynajmniej dobrze że Niall przebywał z nią i mógł zdawać nam relację z tego jak się czuła. Trochę niepokoiło mnie że Natz nie powiedziała Niallerkowi dlaczego nas znienawidziła.
*Oczami Natalii*
Tydzień czasu w szpitalu spędziłam na rozmowach z Niallem bo Sel musiała wrócić do pracy. Zaczynałam coś czuć do tego słodkiego blondyna po tylu szczerych rozmowach. Tak ja dziwka bez uczuć która z zimną krwią potrafiła zabić człowieka stała się wrakiem człowieka. Na każdym kroku płakałam i to chyba przez te wszystkie emocje które zgromadziły się we mnie od paru lat.
- Natz ? - Zatrzymała mnie Natz gdy wchodziłam do swojego pokoju po powrocie ze szpitala.
- Tak ? Coś się stało ? - Zapytałam gdy zauważyłam w jej oczach strach, przerażenie ale również troskę.
- Wczoraj byli tu pewni mężczyźni. Pytali o ciebie. - W tym samym momencie co to powiedziała schyliła się by odwiązać buty przez co jej szalik zsunął sie z jej szyi ukazując na niej sine ślady palców.
Obudziło mnie głośne walenie w drzwi po dotarciu do nich lekko je uchyliłam ale zostały one popchnięte z taką siłą że poleciałam razem z nimi na ścianę. Trójka mężczyzn weszła i zaczęła nerwowo rozglądać się po całym mieszkaniu. Całe szczęście że Jen była w szkole.
- Przepraszam co panowie robią ? - Powiedziałam gdy jeden z nich po raz kolejny usiłował otworzyć zakluczone drzwi do spiżarni.
- Otwieraj to ! Wiemy że tu jesteś ! - Krzyczał i ciągle siłował się z klamką.
- Ale to jest.. - Nie zdąrzyłam dokończyć bo rzucił się na mnie z łapami przyduszając mnie.
- Otwieraj to dziwko jeśli chcesz żyć ! - Wypuścił mnie a ja dostarczyłam powietrze moim bolącym płucą. Rozmasowałam miejsce w którym kilka sekund temu znajdowały się łapy tego tyrana i ruszyłam po klucz.
-Gdzie jest Natalia ? - Rzucił drugi przybysz wlepiając we mnie te obrzydliwe oczy z których biła tylko złość.
- Ale ja nie wiem o co wam chodzi. - Powiedziałam po czym dostałam siarczystego liścia co poskutkowało że z moich oczu poleciały łzy.
- Nie kłam suko ! Wiemy że mieszka tutaj z tobą i tą małą słodziutką dziewczynką. Przekaż jej że jeśli chce abyście żyły musi do nas przyjść a to... - uśmiechnął się szyderczo - abyś nas nie zapomniała i z niczym nie kombinowała. - Dodał po czym kopnął mnie w brzuch przez co momentalnie zjechałam po ścianie.
Po historii Sel i jej nieudolnych próbach zatrzymania mnie udałam się porozmawiać z Billem.
- Co wy kurwa odpierdalacie ? - Krzyknęłam na wyjściu gdy zobaczyłam że wszystkich oczy są zwrucone w moją stronę.
- No jak to kurwa co ? Złożyliśmy ci wizytę bo jak od miesiąca nie miałaś najmniejszej ochoty się tu pojawić. A najlepsze jest to że zwiałaś i nie wykonałaś tego pierdolonego zadania jakie dostałaś. - Powiedział ruszając w moją stronę.
- Dla twojej pierdolonej informacji byłam w szpitalu ale chuj cię to obchodzi bo ty wolisz paść swoje tłuste dupsko i wysługiwać się innymi. Odchodzę. Żegnam was. - Powiedziałam po czym skierowałam się do wyjścia. Ale po wykonaniu 2 kroków pczułam szarpnięcie i ogromny promieniujący ból w klatce piersiowej.
- Od nas się nie odchodzi, pamiętaj to. Nie ważne gdzie będziesz my i tak Cię znajdziemy sama wiesz jakie to jest proste. Tylko nie zapomnij że masz tutaj rodzinę. - Powiedział a na jego usta wkradł się szyderczy uśmiech,
- Chyba masz złego informatora kutasie. - Powiedziałam i wyrwałam się z jego uścisku przez co znowu poczułam ogromy ból.
- To przekaż to Selenie i Jen szmato że za niedługo znowu się spodkamy ! - Wykrzyczał za mną a ja po wyjściu stanęłam jak wmurowana. Selena i Jen to moja jedyna rodzina i nie pozwolę nikomu ich skrzywidzić. Pomyślałam po czym usiadłam na ziemi bo ból jaki promieniował z mojej klatki nie pozwolił złapać mi oddechu.
~*~
Uhuhuhuh trochę się rozpisałam :o
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie tylko czytaj komentarze, ale zostaw też swój..
Nawet negatywny...
Dziękuję :D