piątek, 21 marca 2014

Rozdział 11

~*~
*Oczami Natalii*
Wsiadłam z Niallem do taksówki która miała nas zawieść na lotnisko. 
-Ey Niall ale on nie jedzie na lotnisko. - Wyszeptałam do mojego chłopaka TAK CHŁOPAKA 
-Co Ty gadasz Natz? -Powiedział po czym obdarował mnie przepięknym uśmiechem.  Pomyślałam że nowy taksówkarz więc nie zna dobrze miasta więc pogrążyłam się w swoich myślach na temat Londynu. Bycie jak najdalej od Billa i reszty była spełnieniem marzeń i fakt z Sel z Jennifer lecą ze mną podbudowywał moje nowe rozpoczęcie życia. Z zamyśleń wyrwało mnie zatrzymanie samochodu. Szybko się rozejrzałam i zobaczyłam znane mi teretorium Billa. Ogarnęła mnie panika i setki pytań zajęły moją głowę A jeśli Niall się dowie że zabijałaś ludzi ? A co jeśli Bill coś mu zrobi ? A jeśli coś stanie sie Jen,Sel Harremu lub Zaynowi ? Zobaczyłam jak Niall wychodzi z samochodu szybko pociągnęłam go za łokieć na co on jedynie się wyrwał i posłał mi uśmiech którego jeszcze u niego nigdy nie widziałam. Gdy ujrzałam Billa idącego do Nialla szybko opuściłam auto. 
- Kupe lat stary ! - Powiedział znienawidzony przeze mnie mężczyzna (Bill)
-A no trochę już minęło.  -Odpowiedział Blondyn po czym uścisnęli sobie dłonie. A to że ja byłam w wielkim szoku to mało powiedziane.
-To wy sie do chuja znacie ? -Powiedziałam gdy odzyskałam zdolność mówienia. 
- No a myślisz że gdybyśmy się nie znali to Ty byś tu dalej stała ? Pewnie byłabyś już w stanie rozkładu ty pierdolona dziwko. Myślisz że my nie wiedzieliśmy że chcesz ucieć? Jeśli tak to się grubo myliłaś szmato. - Powiedział mi Bill z taką goryczą w głosie że pewnie gula będąca w jego gardle nie pozwalała mu prawidłowo funkcjonować (xd) 
-Myślisz że Cie kocham? - Powiedział Niall przybliżając się do mnie. A moje serce zaczęło się rozpadać na kawałki.  -Nie nie kocham Cię.  Ale wiem kto darzy Cię tym uczuciem i zniszcze tego kogoś za pomocą jego miłości. Wiesz o kim mówię szmato ? -Powiedział do mnie na co ja jedynie lekko pokręciłam głową na znak że nie wiem. - O twoim jebanym Zaynie. On kocha Cię na zabój i mógłby zrobić dla Ciebie wszystko a to jedynie sprzyja nam. - Moje serce było w tak drobnych kawałeczkach że nie jestem pewna czy dalej tak było. Zayn mniw kochał a ja go zrobiłam tym że zakochałam się w jego przyjacielu który chce go zniszczyć.  Dla mnie to nie miało najmniejszego sensu.
- Chodź Natz mamy coś dla Ciebie. - Powiedział Tom który znalazł się u boku Nialla. Blondyn chwycił mnie za dłoń i zaczął ciągnąć w stronę wejścia do nory.  Gdy znaleźliśmy się w pomieszczeniu zwanym Gabinetem Billa Niall mnie przytulil z całej siły a ja stałam jak słup za chwilę poczułam ukłucie w ramię.  Po chwili Blondyn odszedł ode mnie z uśmiechem na twarzy a ja poczułam się jak moje ciało zaczyna opadać aż w końcu zderzyło się z twardą podłogą. Moje powieki stawały się co raz cięższe przez co momentalnie odleciałam.
*Oczami Zayna*
- Gdzie idziesz ? -Usłyszałem za sobą głos mojego przyjaciela.
-Nie ważne. 
-Kurwa Malik nie pierdol tylko powiedz gdzie idziesz. 
- Idę do Marka.
-Jadę z Tobą.
-Nie Harry. Wiesz że ja załatwie to sam. Oni nie potrafią nawet jej namierzyć, rozumiesz ? 
- Paul ! Wychodzimy się przewietrzyć. -Krzyknął Harry po czym wcisnął na stopy swoje buty i chwycił kurtkę.  Wiedziałem ze nie możemy tu rozmawiać o Marku i innych sprawach.
-Harry niw jedziesz ze mną. -Powiedziałem gdy znaleźliśmy się na zewnątrz a chłodne powietrze omiotło moją twarz.
-Kurwa Malik nie pierdol. Wiem że coś do niej czujesz. To widać na pierwszy rzut oka ale to nie znaczy że musisz wariować. Ona jest z Niallem nic im nie grozi.
- Harry Ty mnie nie rozumiesz. Ty nic nie wiesz!  -Zacząłem krzyczeć na niego a moja frustracja zaczęła opuszczać moje ciało. 
-To mi to kurwa powiedz. Ale mnie nie okłamuj.
- Kilka dni temu. - Powiedziałem po czyn wyciągnęłem papierosa i oblizałem moje wargi. -  Pisałem z Markiem żeby dowiedzieć się jak tam się sprawy mają.  Powiedział mi że mamy kreta w zespole. Na początku myślałem że może Selena jest w jakimiś spisku z nimi czy coś.  zaczęliśmy razem kopać aby dowiedzieć się czegoś.  Okazało się że Natz jest u nich w gangu a od jakiegoś nie całego roku nasz kochany nie winny Niall. Rozumiesz to ? Dlatego się tak kurwa boję, bo słyszałem jak Natalia rozmawiała z Niallem że chce uciec, zacząć życie od nowa. A co jeśli oni ją przetrzymują w tym głównie a ona tam nie chce być ? Jeśli Niall coś jej zrobi to rozpierdole chuja i nic mnie nie powstrzyma.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś wcześniej ?  A co jeśli oni to zaplaniwali i chcą zrobić atak na nas ? Przecież Niall jest długi czas z nami wie o nas dużo.  Jeśli coś się stanie Selenie lub Jennifer to powiesze go za jaja na szczycie Big Bena. Jedziemy ? - Zapytał Hazza na co jedynie odpowiedziałem mu skinięciem.
~*~ 
Hejka ♥Jak wam się podoba ? 

Rozdział 10

~*~
*Oczami Zayna*
Razem z Harrym, Sel oraz Jen siedzieliśmy w samolecie w oczekiwaniu na nasz lot do Londynu. Natz wraz z Niallem  byli w 2 samolocie który wyleciał jakieś 2 godziny temu. My mieliśmy lecieć pierwsi ale Niall nas przechytrzył i tak więc w rezultacie oni wylecieli pierwsi. Nie lecieliśmy jednym samolotem bo wiadomo Natz nie chciałą nas widzieć  Głupie było ustalanie z Paulem 2 samolotów. Dobrze że jakoś uprosiliśmy go aby dziewczyny leciały z nami. Czas w samolocie ciągnął się nie ubłagalnie a ja nie mogłem skupić się na rozmowach reszty bo ciągle zastanawiałem się jak to teraz będzie. Skoro Natalia mnie nienawidzi jak i Harrego to jak będziemy spędzać czas skoro zawsze byliśmy razem zgraną paczką. Znowu zacznie się nagrywanie piosenek więc nie uniknione będą spotkania. Poczułem lekkie ciągnięcie za ramie. LEKKIE ? CHŁOPIE GDYBYŚ NIE BYŁ PRZYPIĘTY PASEM PEWNIE LEŻAŁBYŚ TERAZ NA ZIEMI. Dopiero wtedy dotarło do mnie że dolecieliśmy. Szybko wysiadłem i skierowałem się za resztą w stronę czekającego na nas auta. Dotarcie do pokoju hotelowego jak zwyklę trochę nam zajęło. CO TY SIĘ PIERDOLŁEŚ W ŁEP ? PRZECIEŻ TO TRWAŁO JAKIEŚ 2 GODZINY BO FANKI NIE CHIAŁY WAS PÓŚCIĆ. Wywróciłem oczami na swój wewnętrzny wścipki SZCZERY głosik. 
- Co tak długo ? Myślałem że oszaleje ! Mieliście tu być ponad 4 godziny temu ! - Wydarł się na nas Paul ledwo po otarciu drzwi.
- No cześć ciebie też miło widzieć. - Odpowiedziałem i rzuciłem swoje ciało na kanapę. Usłyszałem jak Paul przedstawia się  Selenie jak i Jen. Nie wiem czy tej drugiej musiał się przedstwiać bo byłem bardziej niż pewny że wiedziała kim on jest. Więc Paul zdjął na chwilę swoją maskę zdenerwowania WŚCIEKŁOŚCI aby pokazać się dziewczyną z jak najlepszej strony. 
- Przejdźmy do rzeczy. Co robiliście przez te cholerne 2 godziny ? Przecież mieliście tu przyjechać prosto z lotniska. - Wręcz wysyczał to do nas ale jestem pewny w 100% że Harry poczuł jego ślinę na swojej twarzy bo stał za blisko. BRAWO DLA MISZCZA powiedziało moje drugie ja w chwili kiedy Hazz zaczął wycierać swoją twarz.
- No o tak właśnie zrobiliśmy. A jeśli mowa o spóźnieniu to powinieneś zarzucić swoje wściekłe sidła na Nialla. To oni wylecieli wcześniejszym samolotem. - Wyjaśniłem wszystko, ale nie byłem pewny czy mnie usłyszał bo moje ramię było trochę dźwiękoszczelne. Zobaczyłem że Paul się trochę spina. Skierował swoje oczy w stronę Harrego który lekko przytaknął na moje słowa. W pośpiechu wyciągnął telefon z kieszeni i wybrał jakiś numer po czym przyłorzył swój telefon do ucha i opuścił pomieszczenie.
- Pewnie zatrzymał się z Natz na małe co nie co. - Powiedział Hazz a ja wlepiłem swoje oczy w niego. Gdyby mogły one sprawiać ból. To Harry pewnie by już lerzał i krzyczał w niebogłosy z cierpienia. Lekko wzruszył ramionami na co ja walnąłem się z otwartej dłoni w czoło.
- Chłopcy spróbujcie zadzwonić do Nialla albo Natz bo Blondyn ode mnie nie odbiera a Clark ma wyłaczony telefon. Przysięgam że gdy się tu pojawią to rozniosę ich na strzępy. - Powiedział po czym ponownie wyszedł z pokoju z telefonem przy uchu. Widziałem Harrego i Sel jak wyciągają swoje komórki więc ja nawet się nie fatygowałem.
- Harry coś jest nie tak. Ona nigdy nie wyłącza telefonu, a nawet jeśli padnie jej bateria ma drugą zapasową przy sobie. - Powiedziała dziewczyna na co jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki podniosłem się i sam wyciągnęłem swój telefon aby to sprawdzić. Jednak słowa Sel się sprawdziły. Komórka Natz była wyłączona.
- Nie panikujcie tak. Wszystko będzie okey. Zaraz tu wpadną obładowani jedzeniem. - Powiedział Hazz po czym posłał swojej dziewczynie pokrzepiający uśmiech. Chwytając swoją kórtkę rzuciłem muszę się przewietrzyć w stronę wpatrujących się we mnie oczu. Wyszłem przed hotel. Zrobiło się już szaro. Wyciągnęłem papierosa i odpaliłem go po czym mocno zaciągnęłem się aby dostarczyć mojemu ciału potrzebnej nikotyny. Oparłem się lekko o mur co poskutkowało że w mojej głowie pokazało się najlepsze palenie paierosa w życiu. Uśmiechnięta twarz Natz. Jej wyzywające idealne usta. Byłem i tak spragniony. A fakt że mój najlepszy przyjaciel BYŁY PRZYJACIEL mógł ich dotykać ile tylko chiał powodował nieprzyjemny skręt mojego żołądka. Szybko spaliłem papierosa po czym kolejny raz spróbowałem dodzwonić się do Natalii. Na prózno... Szybko wykręciłem dobrze znany mni numer Marka mojego przyjaciela. 
- Mam sprawę. - Szybko powiedziałem gdy chłopak po drugiej stronie rzucił co się stało . Potrzebuję abyś namierzył kogoś dla mnie.
- Na prawdę Malik ? Przecież sam to możesz zrobić w jakieś 10 minut. - Powiedział na co ja się lekko uśmiechnęłem. Byłem dobry w tych rzeczach. Wiem że jemu może zająć to trochę długo ale nie miałej innego wyboru.
- Nie mogę się zerwać. Wiesz że gdybym mógł sam wpadł bym do was i to zrobił ale nie mam jak. Prosze zrób to jak najszybciej. - Powiedziałem najpotrzebniejsze rzeczy jakie potrzebował do namierzenia Natz  i rozłączyłem się kierując w stronę wejścia do budynku. Atmosfera w pokoju hotelowym była gęsta tak że pewnie nabój wyszczelony z najlepszego pistoletu by się przez nią nie przebił A TY BYŚ PEWNIE CHCIAŁ BYĆ TYM CO BY STRZELIŁ. Po raz kolejny wywrółem oczami na słowa mojego sumienia ? Czy co to tam było. Ważne że głupio gadało. SAM JESTEŚ GŁUPI.  Jak to się do cholery wyłącza !? Krzyknęłem sam do swoich myśli. Na co mój głosik zamilkł. Usiadłem na fotelu wlepiając oczy w mój telefon jakbym telepatycznie miał przyciągnąć smsa z odpowiedzią. Mało nie rozwaliłem ekarnu aby odblokować telefon i odczytać wiadomość którą dostałem. Wlepiłem oczy i nie mogłem uwierzyć słową które były tam napisane. Czułem się jakbym był na jakimś haju i nie mógł skleić liter. Gdy w końcu się opanowałem i słowa które tam się znajdywały do mnie dotarły rzuciłem telefonem o przeciwną ścianę.
Nie wiem stary co to za laska i wg. Ale nie mogę jej namierzyć. Nie wiem nawet czy wsiedli do tego samolotu. Magą być gdzieś w Londynie lub ciągle w Nowym Yorku. Próbowałem także namierzyć Horana ale ostatnie miejsce gdzie go wodziano to wasz hotel w NY. Nawet żaden taksówkarz nie potwierdził że wiózł ich. Albo zostali porwani albo to było zaplanowane. 
~*~

I jak wrażenia ?

Rozdział 9

~*~
*Oczami Natalii*
Poczułam jak ktoś unosi moje ciało oraz usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi samochodu. DO moich nozdrzy dotarł zapach znanych mi lecz trochę już zapomnianych perfum. Chciałam się sprzeciwić temu mężczyźnie lecz wiedziała że nic mi się nie stanie. Poczułam jak znów odpływam w krainę Morfeusza, nie wiedziałam czemu byłam tak wykończona.
- Co Ty tu kurwa robisz ? - Obudziły mnie krzyki 2 mężczyzn.
- Znalazłem ją leżącą na obrzeżach miasta.- Usłyszałam ten idealnie zachrypnięty głos, który doprowadzał moją drugą mnie do szaleństwa. -  I postanowiłem ją tu przywieść bez rzadnych wyrzutów. Więc jeśli chcesz Blondasu to weź ją ode mnie albo przepuść mnie abym mógł ją połorzyć. - Najwyraźniej Niall mu ustąpił bo parę sekund później poczułam pod sobą swoją miękką pierzynę.
- Za tydzień wracamy do Londynu, tak tylko Ci przypominał gdybyś zapomniał. - Powiedział Zayn po czym usłyszałam oddalające się kroki i znajome skrzypnięcie drzwi.
- Niall zostaw ją niech się prześpi na pewno jest zmęczona. - Powiedziała Sel i mogłam sobie wyobrazić jak posyła mu lekki uśmiech. Wyszli z mojego pokoju zamykając za sobą drzwi. Słyszałam ciche pomruki rozmowy ale na prawdę byłam zmęczona i nie miałam siły wsłuchiwać się w ich rozmowę. Gdy już przychodziła do mnie mglista osłonka snu usłyszałam skrzypnięcie drzwi a później poczułam jak łóżko za moimi plecami lekko się zapada. Nie miałam siły by spojrzeć bo wpadłam w objęcia Morfeusza. 
Poczułam nie przyjemne ciepło ogarniające jedynie połówkę mojego ciała chciałam się obrucić ale czyjaś ręka będąca na mojej talli bardzo mi to utrudiała. Zaczęłam się nie miłosiernie wiercić co spowodowało wierceniem się mojego grzejniczka. Poluźnił uścisk przez co mogłam się obrucić. Światło padające z ulicznej latarni ukazało mi blond czupynę. BLOND.. TEN CHOLERNY BLOND....Niall ukazał swoje zęby w szerokim uśmiechu kiedy badałam jego twarz.
- Hejka. - Powiedział po czym cmokął mnie w czoło. To było słodkie ZA SŁODKIE... Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam mu bezgłośne 'cześć'
-Natalia no bo ja chciałbym z tobą porozmawiać. - Powiedział po czym złączył nasze palce razem i zaczął wpatrywać się w nie. - No bo ja chciałym abyś ze mną wyjechała do londynu. 
- Ale ja nie mogę. - Szybko wyrwałam rękę z jego objęć i wstałam z łóżka błądząc po omacku po pokoju.  Przecież nie mogłabym tak po prostu uciec  zostawić Jen i Sel przecież gdyby coś im się stało nie wybaczyłabym sobie tego nigdy..
-Ey Natalia ale dlaczego? My wyjeżdżamy za tydzień ale nie musisz z nami jechać od razu. Może to być za miesiąc 
- Nie zostawię Jen ani Sel nie rozumiesz tego ? - Wręcz wywarczałam to w jego stronę. 
- Uspokój się. Myślisz że Harry by ją zastawił ? Nie widzisz tego jacy są w sobie zakochani ?
- Skąd mogę to wiedzięc jak on tu nie przychodzi. - Powiedziałam bardziej do siebie niż do niego, no ale to była moja wina że nie widziałam szczęśliwej Sel. Nie chciałam widzieć ani Harrego ani Zayna i jak widać trzmali się tej opcji.
- Więc jak pojedziesz ? - Zapytał mnie po czym podszedł do mnie i pchnał mnie lekko na ścianę ZA LEKKO TO TAKIE NIE SEXOWNE. Jego piękne kształtne usta zaczęły błądzić niebezpiecznie blisko moich.
- No nie wiem. - Odpowiedziałam kiedy choć na chwilę wróciła mi możliwość zdrowego myślenia. Niall lekko musnął moje usta swoimi delikatnymi wargami  Na co ja jednie się lekko uśmiechnęłam. Nie zauważając mojego sprzeciwu naparł na nie mocniej. Szybko odwzajemniłam jego pocałunek. Lekko zassałam jego dolną wargę i w chwili gdy ją przygryzłam chłopak cicho jęknął. Chyba nie do końca był doświadczony w tym. Kiedy  zaczął schodzić pocałunkami na moją szczenkę przypomniałam sobie inne idealniejsze usta. ZAYNA ZAYNA ZAYNA NIE UDAWAJ ŻE NIE PAMIĘTASZ.. Szybko oderwałam od niego usta i położyłam się do łóżka przywitać Morfeusza który jak na złość był zajętym kimś innym.
~*~

Rozdział 8

~*~
*Oczami Natalii *
- Ehm Niall powiesz mi coś o Maliku ? - Zapytałam przerywając tą dzwoniącą ciszę w moich uszach.
- Hmmm. Jest frajerem bo miał narzeczoną która kochała go ponad życie a on jakieś 3 tygodnie temu zerwał z nią zaręczyny a to powinna zrobić ona. Gdy jeździliśmy gdzieś po za dom na dłużej to zapraszał dziwki do hotelu. Nie ma serca do kochania. Jest takim typowym Bad Boyem. - Po tych słowach do moich oczu napłynęły łzy gdy pomyślałam że tym razem to ja miałam być jego dziwką na jedną noc, sukinsyn chciał się ze mną pieprzyć w tym czasie kiedy jego narzyczona martwiła się czy spokojnie dojechał do Nowego Yorku. 
Nienawidzę go. - Powiedziałam pod nosem ale Niall widocznie to usłyszał bo uśmiechnął się pod nosem.
- Będzie dobrze. Masz mnie. - Powiedział po czym zaczął całować moje knykcie w taki sam sposób w jaki robił to Zayn.
- Wiesz że tym razem ja miałam być jego dziwką ? Tylko coś mu nie wyszło bo zamiast piperzenia się zarywa noce w szpitalu. 
- Nie myśl o tym. On jest nie wartym ciebie chujem. - Wstał i cmoknął mnie w policzek. Był słodki. Ale jak dla mnie za słodki.
*Oczami Zayna* 
Tydzień później.
Natalia dzisiaj wychodzi ze szpitala. Od czasu kiedy się pokłóciliśmy znaczy wygarnęła mi że nie chce mnie widzieć nie rozmawialiśmy ze sobą. Razem z Harrym siedziliśmy codziennie przed jej pokojem ale nie chciała nas widzieć. Mnie rozumiem bo byłem pijany i pewnie zrobiłem albo powiedziałem coś nie tak co jej się nie spodobało, ale kompletnie nie rozumiałem dlaczego znienawidziła Hazzę. Przynajmniej dobrze że Niall przebywał z nią i mógł zdawać nam relację z tego jak się czuła. Trochę niepokoiło mnie że Natz nie powiedziała Niallerkowi dlaczego nas znienawidziła. 
*Oczami Natalii*
Tydzień czasu w szpitalu spędziłam na rozmowach z Niallem bo Sel musiała wrócić do pracy. Zaczynałam coś czuć do tego słodkiego blondyna po tylu szczerych rozmowach. Tak ja dziwka bez uczuć która z zimną krwią potrafiła zabić człowieka stała się wrakiem człowieka. Na każdym kroku płakałam i to chyba przez te wszystkie emocje które zgromadziły się we mnie od paru lat.
- Natz ? - Zatrzymała mnie Natz gdy wchodziłam do swojego pokoju po powrocie ze szpitala.
- Tak ? Coś się stało ? - Zapytałam gdy zauważyłam w jej oczach strach, przerażenie ale również troskę.
- Wczoraj byli tu pewni mężczyźni. Pytali o ciebie. - W tym samym momencie co to powiedziała schyliła się by odwiązać buty przez co jej szalik zsunął sie z jej szyi ukazując na niej sine ślady palców.
Obudziło mnie głośne walenie w drzwi po dotarciu do nich lekko je uchyliłam ale zostały one popchnięte z taką siłą że poleciałam razem z nimi na ścianę. Trójka mężczyzn weszła i zaczęła nerwowo rozglądać się po całym mieszkaniu. Całe szczęście że Jen była w szkole. 
 - Przepraszam co panowie robią ? - Powiedziałam gdy jeden z nich po raz kolejny usiłował otworzyć zakluczone drzwi do spiżarni. 
- Otwieraj to ! Wiemy że tu jesteś ! - Krzyczał i ciągle siłował się z klamką. 
- Ale to jest.. - Nie zdąrzyłam dokończyć bo rzucił się na mnie z łapami przyduszając mnie.
- Otwieraj to dziwko jeśli chcesz żyć ! - Wypuścił mnie a ja dostarczyłam powietrze moim bolącym płucą. Rozmasowałam miejsce w którym kilka sekund temu znajdowały się łapy tego tyrana i ruszyłam po klucz.
-Gdzie jest Natalia ? - Rzucił drugi przybysz wlepiając we mnie te obrzydliwe oczy z których biła tylko złość.
- Ale ja nie wiem o co wam chodzi. - Powiedziałam po czym dostałam siarczystego liścia co poskutkowało że z moich oczu poleciały łzy.
- Nie kłam suko ! Wiemy że mieszka tutaj z tobą i tą małą słodziutką dziewczynką.  Przekaż jej że jeśli chce abyście żyły musi do nas przyjść a to... - uśmiechnął się szyderczo - abyś nas nie zapomniała i z niczym nie kombinowała. - Dodał po czym kopnął mnie w brzuch przez co momentalnie zjechałam po ścianie.
Po historii Sel i jej nieudolnych próbach zatrzymania mnie udałam się porozmawiać z Billem.
- Co wy kurwa odpierdalacie ? - Krzyknęłam na wyjściu gdy zobaczyłam że wszystkich oczy są zwrucone w moją stronę.
- No jak to kurwa co ? Złożyliśmy ci wizytę bo jak od miesiąca nie miałaś najmniejszej ochoty się tu pojawić. A najlepsze jest to że zwiałaś i nie wykonałaś tego pierdolonego zadania jakie dostałaś. - Powiedział ruszając w moją stronę.
- Dla twojej pierdolonej informacji byłam w szpitalu ale chuj cię to obchodzi bo ty wolisz paść swoje tłuste dupsko i wysługiwać się innymi. Odchodzę. Żegnam was. - Powiedziałam po czym skierowałam się do wyjścia. Ale po wykonaniu 2 kroków pczułam szarpnięcie i ogromny promieniujący ból w klatce piersiowej.
- Od nas się nie odchodzi, pamiętaj to. Nie ważne gdzie będziesz my i tak Cię znajdziemy sama wiesz jakie to jest proste. Tylko nie zapomnij że masz tutaj rodzinę. - Powiedział a na jego usta wkradł się szyderczy uśmiech,
- Chyba masz złego informatora kutasie. - Powiedziałam i wyrwałam się z jego uścisku przez co znowu poczułam ogromy ból.
- To przekaż to Selenie i Jen szmato że za niedługo znowu się spodkamy ! - Wykrzyczał za mną a ja po wyjściu stanęłam jak wmurowana.  Selena i Jen to moja jedyna rodzina i nie pozwolę nikomu ich skrzywidzić. Pomyślałam po czym usiadłam na ziemi bo ból jaki promieniował z mojej klatki nie pozwolił złapać mi oddechu.
~*~
Uhuhuhuh trochę się rozpisałam :o

Rozdział 7

~*~
- Jak się czujesz ? - Zapytał mnie a z jego oczu można była wyczytać troskę ale ja czułam w moim zbierająca się żółć w moim gardle. Jedyne co słyszłam z jego ust to jedno słowo powtarzające się coraz głośniej w mojej głowie 'dziwka DZIWKA DZIWKA ' Nie miałam najmiejszej ochoty z nim gadać.
*Oczami Zayna*
Od czasu gdy siedzę z nia w pokoju nie popatrzyła się na mnie ani przez moment.
- Ehm... Natalia - Zacząłem mówić w oczekiwaniu że spojrzy na mnie lub chodź na moment zerknie. Ale nic takiego się nie sało. - Czy ty mnie nie pamiętasz... ? - Bałem się jej odpowiedzi, bo nie wiedziałem czego mogę się spodziewać. 
- Trudno cię zapomnieć. - Odpowiedziała a ja nie wiedziałem dlaczego nie chce ze mną rozmawiać  i unika mojego wzroku.
- Potrzebujesz czegoś ? - Zapytałem zrezygnowany bo żadne inne pytanie nie przychodziło mi na myśl.
- Aktualnie ? - Powiedziała i wpatrywała się w moje oczy, a dzięki temu na moich ustach pojawił się lekki uśmiech. - Chcę żebyś stąd wyszedł i zabrał ze sobą Harrego, Hazę czy jak mu tam i nigdy nie pokazywał mi się na oczy. - Powiedziałą po czym odwróciła wzrok a ja nie wiedziałem co mam zrobić. Siedziałem i wpatrywałem się w swoje dłonie, bo kompletnie nie rozumiałem dlaczego ona nie chce się ze mną widzieć.
- Ale Natalia o co Ci chodzi ? - Spytałem w oczekiwaniu dostania zadawalającej mnie odpowiedzi na moje pytanie. 
- Spierdalaj stąd Malik ! Kurwa nie rozumiesz tego że nie chcę się z Tobą widzieć ? Wynoś się stąd i poszukaj sobie jakiejś dziwki na noc bo na mnie jak widzisz nie możesz liczyć. -  Powiedziała to z taką gorczą a ja jedyne co mogłem zrobić to wyjść i spełnić jej prośbę. Najgorsze jest uczucie które zacząłem budować przez te trzy tygodnie. Ale najwyraźniej na próżno. Wyszłem z jej sali i pociągnąłem za sobą zdziwionego Harrego. Byłem wkurwiony i jednocześnie załamany.
*Oczami Nialla*
Zobaczyłem jak wkurwiony Zayn wychodzi z sali Natalii i ciągnie za sobą Harrego, Wstałem i wyprzedziłem zdziwioną Natalię która także kierowała się w tamtą stronę.
-Spierdalaj Malik. Powiedziałam Ci coś. - Usłyszałem jej załamany głos. Wiedziałem że ona zaczyna go nienawidzić tylko nie wiem z jakiego powodu. Wiedziałem że dzięki niej zniszczę go. Bo wiedziałem co o niej myśli,
- Hej Maleńka to tylko ja.  - Powiedziałem z wymuszonym uśmiechem na twarzy. Ona spojrzała na mnie i zobaczyłem jej zapłakaną twarz . Szybko podeszłem i strałem łzy z jej napuchniętych od płaczu policzków.
-Ey nie płacz on jest gnojkiem nie ma co płakać. - Lekko się uśmiechnęła na co ja pocałowałem ją lekko w policzek i usiadłem obok jej łóżka. 
~*~
Hej jak wam się podoba ? 

Rozdział 6

~*~
*Oczami Natz*
Usłyszałam różne piknięcia i z ciekawości zaczęłam po woli otwierać powieki. Gdy moje oczy przyzwyczaiły się do światła zobaczyłam jakiegoś chłopaka i pełno sprzętu do którego byłam poprzypinana.
*Oczami Zayna*
Siedziałem przed szpitalem aby po oddychać świerzym powietrzem. Wyglądałem jak śmierć. Nie wyspany z przekrwionymi oczyma. Ciągle się nie obudziła a od operacjii która jak mówili lekarze się udała minęło jakieś 3 godziny. 
- Zayn ! Obudziła się ! - Usłyszałem krzyk Harrego który biegł w moją stronę.
- Skąd wiesz ? Lekarze Ci powiedzieli ? 
- Nie Niall siedział przy niej kiedy się obudziła.
5 dni wcześniej.
- Hej Zayn dlaczego nie odbierasz telefonu ani się nie odzywasz co ? - Usłyszałem radosny głos Nialla.
- Ehmm. Żyję to się liczy. - Siedziałem na przeciwko Natz i patrzyłem na jej piękną twarz w oczekiwaniu na jakąś reakcję której nie widziałem od dłuższego czasu.
- Mam dla Ciebie jak i dla Hazzy dobrą wiadomość. - Mogłem sobie wyobrazić jak w tym momencie przerzuca swoją grzywkę i cieszy się jak głupi do sera. 
- Jaką ? - Próbowałem powiedzieć to tak aby mój głos brzmiał normalnie.
- No więc słyszałem, że ciągle jesteście w Nowym Yorku. No i siedzę na lotnisku i czekam aż któryś po mnie przyjedzie bo próbuję się do was dodzwonić od 20 minut.
- Co ? Ty jesteś w Nowym Yorku ? Ale po co ?
- Chcę spędzić czas z wami. Ruszaj się albo wygoń dupę Harrego. - Powiedziął i się rozłączył na co mogłem zareagować głośnym 'kurwa mać'. Teraz będzie trzeba mu wszystko powiedzieć.
*Oczami Natz*
Słodki blondyn przyglądał się pracy lekarzy i gdy napotkał mój wzrok obdarował mnie pięknym uśmiechem uśmiechem. W tym samym momencie do pokoju weszła Selena z Zaynem i chłopakiem z burzą loczków.
- Hej jak się czujesz ? - Spytała Sel a z jej oczu  spłynęło parę zabłonkanych łez, które szybko wytarła.
-Wszystko dobrze. Proszę nie płacz. - Powiedziałam i posłałam jej blady uśmiech.
- Hej jestem Niall. Miło mi Cię w końcu poznąć. - Powiedział blondyn kierując się w moją stronę z lekko wyciągniętą dłonią którą lekko uścisnęłam.
- Więc jak pewnie wiesz jestem Natalia. - Jemu również posłałam lekki uśmiech.
- Hej jak się czujesz? Jestem Harry ale mów mi Hazza. - Powiedział chłopak siadając koło Seleny i obejmując ją ramieniem. Skądś go kojarzyłam ale nie wiedziałam skąd. Do póki nie przyjrzałam się jego szmaragdowym oczą. To on tej nocy kłócił się z Zaynem. To że tu byłam to także jego jak i mulata  wina. Chodź ich nie znałam juz ich nie nawidziłam.
- Ile tu jestem ? - Zapytałam wlepiając swoje ciemne oczy w zmęczone oczy Sel.
- Około 3 tygodni. Byłaś w śpiączce a później przeszłaś operację na serce. Tą o którą zawsze Cię prosiłam. - Powiedziała a z jej oczu poleciała łza.
- Ey nie płacz. Wszystko ze mną dobrze, przecież żyję. I nie martw się tyle. Jak tam z Jen ? Była na emmm koncercie ? - Zapytałam z nadzieją że nie zniszczyłam jej nawspanialszej nocy.
- Nie do końca.. - Powiedziała Selena wpatrując się w Harrego.
- Spodkała się ze mną i z Zaynem i ostatnio z Niallem. Bo na koncert Sel jej nie zabrała bo siedziała z Tobą w szpitalu. Ale obiecaliśmy jej żę spodka się także z resztą zespołu. - Powiedział i obdarował mnie lekkim uśmiechem.
- To cieszę się że jej jakoś to wynagrodziliście. - Czułam na sobie świdrujący wręcz palący wzrok Mulata ale ja nie chciałam na niego patrzeć. Brzydziłam się nim. Chciał mnie tylko wykorzystać i zostawić. A ja głupia myślałam że...
- Tak mi się zdaje że wy dwójka chcecie porozmawiać, więc my pójdziemy do lekarza. - Powiedziała Sel po czym pocałowała mnie w policzek i ruszyła w kierunku drzwi a Niall w ślad za nią. Zayn wstał ze swojego krzesła usadowionego w rogu pokoju i ruszył w moim kierunku. Nachylił aby mnie pocałować w policzek  ale odsunęłam głowę. Ze zdziwioną miną usiadł na krześle i wpatrywał się we mnie. 
~*~
Opłaca się pisać  ?

sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 5

                                                                          ~*~
*OCZAMI ZAYNA*
Minęły jakieś 2 tygodnie odkąd Natz była w śpiączce . Dziś nastał ten wyczekiwany dzień w którym mieli ją wybudzić. Po ostatnim koncercie tu w Nowym Yorku zakończyliśmy swoją trasę w wyczekiwanym czasie wakacji. Ale ja z Harrym zostaliśmy aby być przy Natz i Selenie. Jadąc do szpitala myślałem co będzie ze mną i Natalią i czy w ogóle będzie mnie pamiętać. Bo jakoś życie singla mi nie przypadło do gustu. Mimo iż nie znałem Natz zaczynałem coś do niej czuć. I to uczucie było najsilniejsze niż kiedykolwiek.
*OCZAMI NATZ*
Czułam swoje ciężkie powieki i lekki promieniujący ból dochodzący z tyłu mojej głowy. Chciałam podnieść rękę aby rozmasować to bolące miejsce ale opanowała mnie ciemność której za nic nie mogłam powstrzymać. 
- Idź do domu ja z nią posiedzę. - Usłyszałam troskliwy głos przyjaciółki, który słyszałam za każdym razem kiedy wracałam naćpana do domu.
- Nie ma potrzeby. Posiedzę z nią. - Usłyszałam delikatny a za razem stanowczy głos jakiegoś chłopaka. Słyszałam już kiedyś ten głos i  właśnie teraz zaczął odbijać się echem po mojej głowie. Zaczęłam przypominać sobie Zayna w tej samej chwili w której zaczęłam spadać pochłonięta przez ciemność. Próbowałam ją powstrzymać ale na próżno. Po czułam ciepła duża dłoń trzymającą moją drobną rękę i delikatne mokre pocałunki na moich knykciach. Chciałam spojrzeń na osobę która była tak delikatna w stosunku do potwora jakim byłam. Uniosłam lekko powieki ale szybko je zamknęłam bo poczułam ogromny ból który sprawiło mi patrzenie w jasne światło.
*OCZAMI ZAYNA*
Siedziałem tu 3 dzień odkąd ja wybudzili ale ona ciągle się nie obudziła. Całując po raz kolejny jej knykcie poczułem lekki ruch jej dłoni. Szybko spojrzałem na jej twarz i zobaczyłem jak otwiera po woli oczy i szybko je zamyka.
- Tak się cieszę że się w końcu obudziłaś. - Powiedziałem i pocałowałem ją w policzek po czym wybiegłem na korytarz w poszukiwaniu lekarza jak i moich przyjaciół.
*OCZAMI NATZ*
Ciągle patrzyłam w drzwi którymi wybiegł Zayn i poczułam ukłucie promieniującego bólu  w sercu. Zamknęłam oczy i wykrzywiłam twarz w grymasie spowodowanym bólem po ich otwarciu zobaczyłam lekarza z paroma pielęgniarkami biegającymi jak oparzone w kółko mojego łóżka. Zobaczyłam w drzwiach uśmiechnięte twarze Zayna i Seleny i po raz kolejny poczułam ogromny ból a później jedyne co widziałam to ciemność.
*OCZAMI ZAYNA*
Z wielkim uśmiechem w kroczyłem do sali Natalii gdy nagle zobaczyłem jej drobną, piękną twarz wykrzywioną w bólowym grymasie. Stałem jak wryty powtarzając pod nosem potok słów. A do moich uszu dotarły słowa Seleny ' To nie może się znowu stać ', powiedziała w tym samym czasie w którym lekarz zaczął reanimować Natalię. ' Przygotujcie salę musimy ją otworzyć a wy wyjdźcie stąd. Podamy wam informację tuż po operacji. Po wyjściu z sali usiadłem pod ścianą i zacząłem wyrzucać z siebie przekleństwa które miały wyrazić moją frustrację.
*OCZAMI SELENY*
- Ja już raz widziałam Natz w podobnym stanie. - Powiedziałam to a z moich oczu momentalnie spłynęła zabłąkana łza.
- O czym ty mówisz? - spytał Zayn, świdrując mnie spojrzeniem.
- Jakiś rok temu gdy wróciłam do domu, zobaczyłam ją leżącą na podłodze. - Zatrzymałam się i od razu przypomniał mi się jej widok. I znów słona ciecz opuściła moje oczy. - Zadzwoniłam po pogotowie. Gdy przyjechałam do szpitala okazało się że Natalia ma problemy z sercem i natychmiast musi przejść operację. Ale ona tak po prostu wypisała się na własne życzenie. Dużo razy widziałam jak miała ataki i namawiałam ją do pójścia do specjalisty ale ona sądziła że 'jak boli to znaczy że żyje'.
- Wszystko będzie dobrze. - Powiedział Harry a w jego oczach zobaczyłam że i ta nie do końca wierzył w to co mówił.
*OCZAMI NATZ*
Usłyszałam różne piknięcia i z ciekawości zaczęłam po woli otwierać powieki. Gdy moje oczy przyzwyczaiły się do światła zobaczyłam jakiegoś uśmiechającego się do mnie blondyna i pełno sprzętu do którego byłam poprzypinana.
*OCZAMI ZAYNA*
Siedziałem przed szpitalem aby pooddychać świeżym powietrzem. Wyglądałem jak chodząca śmierć. Nie wyspany z przekrwionymi oczami. Ciągle myślałem jak to będzie z Natz. Ciągle się nie obudziła. A od operacji która jak mówili lekarze się udała minęło jakieś 8 godzin. 
- Zayn ! Obudziła się ! - Usłyszałem krzyk biegnącego w moją stronę Harrego. 
- Na prawdę ? - Za pytałem z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Tak ! Niall siedział przy niej.
3 Dni wcześniej.
- Hej Zayn. Dlaczego się nie odbierasz telefonu? Próbuję się do Ciebie dodzwonić od 5 godzin. - Usłyszałem radosny głos Nialla.
- Ehmm żyje to się liczy. - Siedziałem i wpatrywałem się w piękną twarz Natalii w oczekiwaniu na jakąś reakcję, której po raz kolejny nie zobaczyłem.
- Mam dla Ciebie jak i dla Hazzy dobrą wiadomość. - Mogłem sobie wyobrazić jak w tym momencie blondyn przerzuca swoją grzywkę i promiennie się uśmiecha jak głupi do sera.
- Jaką ? - Próbowałem aby mój głos zabrzmiał normalnie.
- No więc doszły mnie słuchy że ciągle jesteście w Nowym Yorku. No i siedzę właśnie na lotnisku i czekam aż któryś po mnie przyjedzie.
- Co ? Ty jesteś w Nowym Yorku? Ale po co ? - Chciałem usłyszeć że to głupi żart. 
- Chcę spędzić czas z wami bo Liam imprezuje z Dan a Lou z Elką. Więc ruszaj Ty lub Hazza dupę po mnie. - Rozłączył się na co mogłem zareagować tylko głośnym ' kurwa tylko nie to' i pomyślałem że trzeba będzie mu wszystko wyjaśnić...
                          ~*~
No więc reaktywuję bloga mam nadzieję że ktoś będzie czytał. :)